Dnia 1 września 2020 roku

Postacie Komarowskiej Potrzeby wg. opisu współpracowników: Dowódca KP

Postacie Komarowskiej Potrzeby:

Dziś, na kilka dni przed 100. Rocznicą Bitwy pod Komarowem chcielibyśmy przedstawić główną Postać Komarowskiej Potrzeby – Komendanta KP.

Postać dla nas bardzo ważną, bo to dzięki Niemu wszyscy od roku, dwóch, piętnastu spotykamy się, aby pielęgnować pamięć o polskich bohaterach, dzięki którym żyjemy w wolnej Polsce.

Tomku, dziękujemy.

Tomasz Dudek w oczach przyjaciół KP:

"Każdy chciałby mieć przyjaciela, który potrafi dać motywację do działania. Dla mnie jest to Tomek, filar Komarowskiej Potrzeby. Zawsze trzyma się tego, co w Nim prawdziwe. Nieugięty w dążeniu do celu. Niezłomny człowiek, który potrafi poświęcić sprawy ważne dla spraw ważniejszych. Od przeczytania wspomnień uczestników bitwy pod Komarowem w 2006 roku jest w "gorączce bitewnej", która objawia się siodłaniem konia w środku nocy i galopem na pole bitwy. Tam czerpie siłę do tworzenia dzieł na miarę tych największych. Siłą tą dzieli się z innymi. Kiedy było ciężko i trzeba było zmagać się z przeciwnościami ruszał do walki i nie zawracał tak, jak major Stefan Dembiński 31 sierpnia 1920 roku. Twardy facet, ale nieraz z łezką w oku. Niektóre sprawy traktuje bardzo emocjonalnie na przykład wręczenie odznaki ułana komarowskiego. Mówi, że wielkim szczęściem dla Niego "jest widzieć ludzi, którzy z dumą noszą tę odznakę". Jest godnym spadkobiercą ułanów spod Komarowa.

Ania

Łysy... Potrafi walczyć o swoje marzenia. Dla idei jest gotów wiele poświęcić. Bywa irytujący i despotyczny, lecz mimo to współpraca z nim daje mi dużo satysfakcji. Gdy go poznałem - sporo lat temu, znajomość zaczęliśmy od pojedynku na szable. Usieczony został i nie chce się do klęski przyznać podsumowując. Robi kawał porządnej roboty. Często niedocenianej przez większość. Uważam, że "niebiescy ułani" cieszą się, że mają w nim godnego nadstępce.

Marek

Tomasz Dudek – tytularny Pułkownik, założyciel i Prezes Stowarzyszenia, dowódca Komarowskiej Potrzeby i Szef jego Sztabu.

Tomka poznałem w sierpniu 2008 roku w czasie mojej pierwszej bytności w Komarowie. Byłem świeżo po lekturze fragmentów pamiętnika mojego Dziadka z okresu jego służby w 14 pułku ułanów w roku 1920 , gdzie parę fragmentów opisywało Komarów i leżący nieopodal Niewirków. Gnała mnie ciekawość tych miejsc i tego barwnie opisywanego świat kawalerii. Kilka dni pełnych obrazów zatrzymanych w czasie, długie wieczorne rozmowy.
I wtedy to powtórzyłem sobie to, co kiedyś napisał Wieniawa-Długoszowski: „spotkałem dowódcę, mogę zostać żołnierzem”. I zostałem.
O Tomku napisać można wiele, powiedzieć jeszcze więcej.
Przez tych prawie 12 lat tworzenia i budowania Komarowa i jego potencjału Tomek dał się poznać jako osoba twórcza, pełna inwencji i całkowicie oddana idei promowania pamięci o tej wielkiej bitwie kawaleryjskiej i budowie pomnika Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej. A wszystko to w wielu przypadkach kosztem życia osobistego i spraw służbowych.
Jacek

O dowódcy słów kilka….. ,,Kto zna ten wie, a kto nie zna wiedzieć powinien, że wraz tą łysą głową twardy charakter, zawziętość okrutna i honor wielki galopują’’
Synowie

Pułkownik Tomasz Dudek - dowódca Komarowskiej Potrzeby to dzięki temu człowiekowi jesteśmy dzisiaj świadkami tych niezwykłych wydarzeń. Od 2006 roku prezes Stowarzyszenia Bitwa pod Komarowem, a od blisko 20 lat organizator corocznych obchodów Bitwy pod Komarowem, inicjator budowy pomnika oraz współautor projektu, organizator manewrów kawalerii ochotniczej oraz ćwiczenia HUZAR. Człowiek, który swoje życie prywatne i zawodowe zamienił na Komarowską Potrzebę. Setki telefonów dziennie, sterty dokumentów i korespondencji, niezliczona ilość kilometrów i nieprzespanych nocy. Zapytany dlaczego to robi ? odpowiedział krótko: ,, To dla tych chłopaków ’’. (Pisząc to słyszę w tle kolejną rozmowę odnośnie namiotów na KP, 2 min temu telefon w sprawie wyżywienia, a schodząc 5 min temu na dół widzę w monitorze dowódcy tabelki ze zgłoszeniami uczestników. I tak 365 dni w roku, 24 h/7). Tomasz Dudek ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Zawodowo architekt oraz przedsiębiorca. Ojciec trzech synów.

Jasiek

Wojna nie Matka to jego hasło ulubione. Zaraził mnie pasją i oddaniem do historii Bitwy pod Komarowem. Pochłonęło mnie to bez reszty. Ostatnie lata to wspólna praca, tysiące telefonów, pism, przegadanych wieczorów o życiu, bitwie, wartościach, rodzinie, historii, tradycji. Nie zawsze się zgadzamy. Czasem skaczemy sobie do oczu. Twardy. Konsekwentny. Oddany sprawie. Pozytywny wariat. Trudny i ogromnie wkurzający, aż iskry idą. Jednak idziemy ramię w ramię. Do osiągnięcia celu.
Marta

Tomasz ma dokładnie tylu przyjaciół, co wrogów. Pierwsi to ci, którzy cenią jego upór, wizjonerstwo i pracowitość zaś drudzy to osoby, które zazdroszczą mu tego wszystkiego. Właśnie dzięki swoim cechom charakteru osiągnął tyle, czym może się szczycić Komarowska Potrzeba. To wiele lat pracy i wyrzeczeń, użerania się z przeciwnościami losu i oporem materii a nade wszystko ludzką złośliwością. Jest efekt, właśnie dzięki temu uporowi. Tomasz zobaczył pomnik, gdzie nikt go nie widział, zobaczył hufce polskiej jazdy na miejscu, gdzie miały stanąć wiatraki, zgromadził grono ludzi, którzy dzisiaj pracują nad ideą, której pozazdrościć można w całej Polsce Europie a może nawet na Świecie. Sam o sobie nie chciał myśleć i wszystko co teraz dzieje się na polach Wolicy Śniatyckiej poświęcone jest etosowi polskiej jazdy z 1920 roku i polskiej kawalerii międzywojnia. To lata twórczego myślenia o miejscu pamięci, starań o formalności związane z budową pomnika i Święta Kawalerii 31 sierpnia i wiele innych monumentalnych w dniu dzisiejszym dzieł, które wpisały się w ruch zwany Kawalerią Ochotniczą. Z wykształcenia jest architektem i temu poświęcił się w swojej karierze zawodowej. Stąd łatwość w dostrzeganiu czegoś co jeszcze nie powstało w przestrzeni. Ojciec 3 synów, stąd do sekcji kawalerii jeszcze daleko…

Wojtek