Postacie Komarowskiej Potrzeby wg. opisu dowódcy Komarowskiej Potrzeby: Jacek Skoczylas - Adiutant.
Wielkimi krokami zbliża się 100. Rocznica Bitwy pod Komarowem. Zostało nam równo 100 dni do 100. Rocznicy!
W związku z tym chcemy podzielić się z Wami częścią historii, która powstawała przez te wszystkie wspólne lata.
Komarowska Potrzeba to przede wszystkim ludzie. To setki wspaniałych często bezkompromisowych i barwnych postaci. Jest w nas taka sama różnorodność, jak na kawaleryjskich proporczykach, jest szacunek do historii i miłość do koni. Nie sposób opisać wszystkich, wybraliśmy tych, którzy w sposób wyjątkowy zapisali się w tworzeniu Komarowskiej Potrzeby.
Postacie Komarowskiej Potrzeby wg. opisu dowódcy Komarowskiej Potrzeby:
Jacek Skoczylas - Adiutant.
"Zapewne mało kto wie, ale Komarowska Potrzeba bez Adiutanta byłaby jak „miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”. Skarbnica napełniona wiedzą i miłością do kawalerii, jednak bez zbędnej pompy, bez urabura, zawsze w cieniu, lojalny i wierny sprawie ponad wszystko. Wnuk oficera 4 Pułku Piechoty Legionów mjr. Mariana Przyłuskiego (między innymi Komendanta Placu Kielce). Wychowany twardą ręką przez brata swojej babki oficera 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich rtm. Michała Malczewskiego, walczącego również pod Komarowem (bratem Michała był płk Jan Tarnawa–Malczewski, współtwórca polskiego lotnictwa). Adiutant szkołę podstawową ukończył w Ustroniu, następnie edukację kontynuował w męskim liceum w Warszawie. Usunięty z internatu (dla przyzwoitości przemilczymy powód) na poprawę trafił pod skrzydła rtm. M. Malczewskiego. Jak twierdzi była to prawdziwa dyscyplina i szkoła życia, którą pamięta do dziś. Następnie rozpoczął studia na wydziale aktorskim w Krakowie. Odwiedziony od tej dyscypliny sztuki przez swoją matkę Hannę z domu Przyłuską (córkę chrzestną gen. Wieniawy – Długoszowskiego) zmienił kierunek i ukończył wydział prawa w Katowicach.
Gdy w 2008 napisał do nas, bardzo szybko nawiązała się więź, która zaowocowała współpracą i przyjaźnią, a ta trwa do dziś. Pierwszy raz na Komarowskiej Potrzebie pojawił się właśnie w 2008 roku. Stanął w progu domu zapowiedziany gość, którego znałem tylko z korespondencji i rozmów telefonicznych: elegancki pan w średnim wieku z nienaganną aparycją godną przedwojennego sznytu. Komarów znał tylko z opowieści, zdjęć i opisów na forum. Gdy zakończyło się KP 2008 żegnając się przyznał, że odnalazł swoje miejsce, szczerze deklarując chęć uczestniczenia w następnych edycjach. Kolejne Komarowskie Potrzeby planowaliśmy już wspólnie. W każdy zadany temat nasz Adiutant zagłębiał się z niewiarygodnym zaangażowaniem, polotem i fantazją. Jacek jest autorem znaku Stowarzyszenia oraz Odznaki Ułana Komarowskiego. Dzięki jego działaniom rozpoczęliśmy współpracę ze środowiskami kawalerii z Niemiec, Austrii, Węgier, Szwajcarii. Wspólnie wspomagaliśmy pierwsze międzynarodowe Mistrzostwa Niemiec i wystawiliśmy zwycięską sekcję. Polscy kawalerzyści ochotnicy konno pojawili się również w Austrii. W sposób szczególny Adiutant angażował się w tworzenie manewrów kawalerii, a potem ćwiczeń z Wojskiem Polskim.
Jako dowódca Komarowskiej Potrzeby podsumuję to krótko: dobry i wrażliwy człowiek. Wspaniały i wierny współpracownik, bez którego nie wyobrażam sobie Komarowskiej Potrzeby".